In Artykuły, Handel, Uniwersalne

Do czego może służyć magazyn? Do magazynowania czyli do przechowywania zapasu, który ma buforować niedoskonałość i nieprzewidywalność rzeczywistości. Ale może też służyć tylko do przeładunku towaru. Wtedy to system cross-docking.

Uwaga. „decyduje infrastruktura i synergia dostaw”. Do cross-docking można oczywiście wykorzystać zupełnie inną infrastrukturę, niekoniecznie magazyn, np. specjalne punkty do przeładunku. Ale wtedy nie wykorzysta się synergii po stronie infrastruktury technicznej, takich jak wózki, rampy i przeszkoleni pracownicy. Ale także nie wykorzysta się kumulacji strumieni transportowych. Dlatego warto rozważyć połączenie magazynu z systemem cross-docking.

Ale tych systemów nie warto mieszać. Wykorzystanie magazynowania do cross-docking wydłuży i podroży czas dostawy, a wykorzystanie cross-docking to magazynowania spowoduje, że poziom zapasu wymknie się spod kontroli.

Wykorzystanie systemu cross-docking jako bufora to częste i kosztowne nieporozumienie. Wtedy już dostarczony towar na rampie czeka dopiero na decyzję, co ma się z nim dalej stać. Bez żadnej kontroli systemów zmawiania i kontroli zapasu. Dużo lepiej jest wykorzystać cross-docking do grupowania przesyłek transportowych.

Jak działa cross-docking? Do punktu cross-dockingowego wjeżdża pełen samochód od jednego dostawcy, ale z produktami podzielonymi (papierowo) od razu na punkty docelowe. Teraz jest rozładowywany i przewożony na pole odkładcze poznaczone na konkretny kierunek. Tam jest łączony z innymi przesyłkami od innych dostawców. W ten sposób znów powstają ładunki całopojazdowe, ale już mieszane, z różnym towarem, choć do jednego odbiorcy.

Największym ograniczeniem dla cross-docking jest dostępność powierzchni. Najwygodniejsza jest powierzchnia „na podłodze”, choć w ostateczności można też wykorzystać do tego półki. Tu bowiem nie chodzi o sposób przechowywania, tylko system towarów „w tranzycie”.

Uwaga. „powierzchnia na podłodze jest najdroższa”. I dlaczego trzeba ją oszczędzać, a także efektywnie wykorzystywać. Magazyny można dość dowolnie rozbudowywać wzwyż, ale miejsca na podłodze nie da się zwiększyć. Dlatego to najbardziej deficytowy zasób w magazynie.

Cross-docking to nie jest rozwiązanie magazynowe, tylko transportowe. To w gruncie rzeczy sposób, żeby tanio przemieszczać małe partie towaru.

To oczywiście pełen łańcuch. Ale magazyn centralny może występować w tym łańcuchu w podwójnej roli. Może to być miejsce, gdzie gromadzi się zapas buforowy na nieprzewidziane wypadki. Ale może to być też tylko punkt przeładunku.

To, w jakiej magazyn wystąpi roli zależy od tego, jaki dana partia towaru ma końcowy adres dostawy. Jeśli tym adresem jest konkretna placówka, a czasem wręcz bezpośrednio klient, to jest to paczka w systemie cross-docking. A jeśli takiego adresu nie ma, to zapas buforowy, którego miejsce jest właśnie w magazynie. Miejsce, gdzie towar leży, czy to regały, czy rampa, nie mają już znaczenia.

Końcowy adres dostawy

To on decyduje o sposobie zarządzania dostawą. Jednak decyzja co do tego adresu nie powinna być podejmowana ad hoc, na rampie. To zbyt ważne, to kluczowy element systemu logistycznego, z ogromnym wpływem na poziom zapasu (z jednej strony), a z drugiej na dostępność towaru.

Jak można zarządzać dostawą? To zależy, czy ma ona już z góry określone ostateczne miejsce przeznaczenia.

Jak powinno przebiegać zarządzanie dostawami, czyli podział na towary do magazynowania i towar do cross-docking? Kupcy czy zamawiający powinni od razu przy zamawianiu zastanowić się, gdzie towar należy dostarczyć i zdając sobie sprawę, jakie będą konsekwencje ich decyzji. I podjąć ją świadomie. Tu kuszące jest wykorzystanie magazynu i magazynowania, będzie wygodniej i bezpieczniej. Ale ostatecznie drożej. Ten koszt warto ponieść jeśli nie ma innego wyjścia, ale cross-docking takie właśnie daje.

Uwaga. „magazyn centralny pozwala zarządzić towarem”. Pozwala np. posegregować go, zaopatrzyć w zabezpieczenia przed kradzieżą czy sprawdzić jakość i dlatego wielu kupców wybiera ten system. Ale w procesie cross-docking też można to zrobić, równie skutecznie. Dlatego to nie jest argument, który przemawia za magazynowaniem. Tu chodzi tylko o bufor zapasu bezpieczeństwa.

Dostawy bezpośrednie, także w systemie cross docking zwykle zapewnią zmniejszenie zapasu w systemie w stosunku do magazynowania, oczywiście tylko przy krótkim czasie dostawy – LT (Lead Time). Ale ceną za to zmniejszenie jest mały bufor bezpieczeństwa, to system który działa „na styk”.

Gdy w procesie biznesowym wszystko da się precyzyjnie przewidzieć, to nie będzie problem. Nie będzie także problemem, jeśli nie ma poważnych konsekwencji braku na półce. Ale jeśli to dla firmy za wysoka cena, czy nie potrafi ona przewidzieć przyszłości dostatecznie precyzyjnie, lepiej zdecydować się na zapas buforowy.

Uwaga. „półki i magazyn w placówce”. Nawet w systemie cross-docking nie trzeba zupełnie rezygnować z zapasu buforowego. Nadal można go zgromadzić bezpośrednio w placówce, w magazynie lub na półce. Tyle że przy większej liczbie placówek to droższe rozwiązanie, tu trzeba bowiem buforować lokalne fluktuacje. Ale jeśli zapas buforowy zgromadzi się to na poziomie centralnym, to fluktuacje lokalne częściowo się zniosą.

Ceną za dobrą dostępność jest wysoki poziom zapasu. Z zasady im wyższa dostępność, tym większy zapas. Zapas buforowy to bowiem zabezpieczenie na wypadek, że coś pójdzie nie tak, jak firma sobie planowała. I nawet wtedy zapasu wystarczy.

Powodów do takich wahań znajdzie się wiele, poczynając od zachowania klienta, kończąc na zachowaniu dostawców. Dlatego zawsze trzeba się zastanowić, gdzie się więcej ryzykuje, po stronie poziomu zapasu czy dostępności.

Zarządzanie poziomem dostępności

Logistyka nie zarządza asortymentem. Ona zarządza poziomem dostępności, minimalizując jego koszt. I to nie ona decyduje o tym poziomie, ta decyzja została podjęta bardzo dawno, zwykle w momencie stworzenia Modelu Biznesowego, przez jego twórcę, choć rzadko ze świadomością konsekwencji dla zwrotu na inwestycji. Ale co równie ważne, to już wtedy została zakomunikowana klientom. A teraz przyszedł czas rozliczenia z obietnicy.

W efekcie tej obietnicy klienci najpierw przyszli, a następnie kupili, zapewniając firmie rentowność i przerwanie. Zaś Model Biznesowy i jego specyficzna funkcja, czyli logistyka musiały sobie poradzić z zapewnieniem tego poziom na mniej więcej obiecanym poziomie, minimalizując związane z tym nakłady. Przede wszystkim na kapitał obrotowy, ale i na transport.

Zarządzanie sposobem dostawy ma bardzo bezpośredni związek z zapasem.

Rozważając czy warto stosować cross-docking trzeba właśnie porównać ze sobą zwiększenie zapasu i podwyższenie poziomu dostępności.

Uwaga. „bufor konieczny jest tylko przy fluktuacjach”. I tylko wtedy jest potrzebny. Jeśli sprzedaż jest nawet bardzo duża, ale stabilna, zapasu bezpieczeństwa w ogóle nie potrzeba. Wtedy lepiej zadbać o wiarygodność i dokładność parametrów logistycznych w systemach zamawiania.

Cross-docking czy magazynowanie?

Cross-docking to towar w drodze. Ale zawsze w drodze do konkretnego miejsca. Jeśli jednak towar w cross-docking firma spróbuje wykorzystać jako zapas magazynowy, drogo za to zapłaci. To przede wszystkim pomysł na obniżenie poziomu zapasu. Gdyż wysoki koszt transportu pojedynczej paczki to wysoki koszt całej logistyki. A cross-docking umożliwia obniżenie tego kosztu, przez to, że cały czas przewożone są całe partie, choć raz jednolite, a raz pomieszane.

Magazynowanie to sposób na niwelowanie fluktuacji sprzedaży i dostaw. Ale trzeba pamiętać, że towar magazynowy podlega pewnym zasadom i ograniczeniom, które trzymają go w ryzach, np. systemowi zamawiania i zarządzania zapasem. A towar w cross-docking takim regułom i ograniczeniom nie podlega. Tym samym ryzyko, że zapas wyrwie się spod kontroli jest w cross-docking dużo wyższe, niż w przypadku regularnego zapasu.

Towary w cross-docking nie podlegają prawie żadnemu z tych ograniczeń. Tu poziom zapasu regulowany jest praktycznie tylko jednym ograniczeniem, w postaci ograniczonego miejsca na towary.

Uwaga. „rezerwa na słabo rotujący zapas”. To nie jest wymysł księgowych. Ani audytorów. Tylko fakt biznesowy. I bardzo kosztowny składnik w bilansie firmy. Część zapasu się nie sprzedaje i z czasem osadza się w postaci „mułu”. Firma tego mułu nie wyprzedaje, gdyż szkoda im marży. Ale ten zapas zajmuje powierzchnię w placówkach i środki w bilansie, blokując je dla towarów, które rotują dobrze.

Podstawowe przyczyny powstawania rezerwy na słabo rotujący zapas. Wszystkie są faktyczne. I wszystkie mają istotny wpływ na wynik firmy.

Stary, bo się nie sprzedaje. To główny powód. Klienci wybrali, ale inne produkty. A te pozostały, gdyż nikt ich nie chciał. I w ten sposób zapas staje się stary. Ale możliwe są i inne powody, gdy towar jest zły, gdyż jest stary. To ma miejsce, gdy staje się przestarzały, niemodny lub uszkodzony.

Uwaga. „zły, bo stary, czy raczej stary, bo zły?” To wbrew pozorom wcale nie to samo. Większość produktów jest starych właśnie dlatego, że nikt nie chciał ich kupić. Tymczasem wiele firm utożsamia złe i stare. W konsekwencji zaś stosują złe metody, aby się tego towaru pozbyć.

Jeśli towar jest zły, trzeba zidentyfikować dlaczego. A jeśli niemodny czy przestarzały, trzeba odpowiednio zachęcić klientów, aby go jednak kupili. Tu trudno znaleźć lepszy sposób niż przecena, ale można np. dopakować go do innego, gdyż klienci cenią gratisy, nawet przestarzałe.

Przestarzały. Zapas mógł się w międzyczasie zestarzeć. To szczególnie dotyczy produktów modowych, ale też takich, które starzeją się technologicznie. Część produktów też po prostu się psuje.

Uwaga. „rola ROPO”. To sposób, aby poradzić sobie z produktami przestarzałymi. Dzięki Research On-line, Purchase Off-line można sięgnąć poza tradycyjny zasięg oddziaływania firmy. Ale też można poinformować wszystkich klientów firmy, niezależnie od ich lokalizacji.

Niemodny. To szczególny przypadek przestarzałego towaru. Ale warto go wyróżnić, gdyż o ile tradycyjnie przestarzały może się jeszcze komuś przydać, to z niemodnym już jest trudniej. Tu skala korzyści, aby ktoś jej kupił musi faktycznie sięgać 70-80% pierwotnej ceny.

Niekompletny. Często pomijana, a bardzo poważna przyczyna. W kontekście rezerwy dotyczy głównie kolekcji. Wtedy brakuje jakiegoś elementu, ale też np. jakiegoś koloru.

Uwaga. „kolekcja”. Wydaje się, że to doskonały sposób, aby więcej sprzedać klientowi, który przecież kupi więcej produktów, dlatego, że do siebie „pasują”. Właśnie „pasuje” to słowo, które jest kluczowe aby wyróżnić kolekcję. Tyle, że pod względem zarządzania zapasem to największa pułapka, jaką można zastawić na sprzedającego. Jemu zawsze pozostaną jakieś niesprzedane resztki kolekcji.

Uszkodzony. Najmniej kontrowersyjny powód tworzenia rezerwy. Tu fakt, że coś się nie sprzedaje, jest oczywisty. Tyle, że mniej oczywiste jest już to, że jeśli taki właśnie towar jest na ekspozycji, to blokuje to sprzedaż pełnowartościowych towarów w magazynie.

Uwaga. „uszkodzony na ekspozycji nie sprzedaje”. Choć bezpośrednio tego nie widać. Tymczasem klienci podświadomie zakładają, że ten kupiony przez nich też będzie tak wyglądał, po pewnym czasie, albo już teraz.

Podsumowanie

Cross-docking to sposób, jak przemieszczać tanio niewielkie partie towaru. Jednak część firm myli to z magazynowaniem i towar drodze stara się wykorzystywać jako zapas buforowy. A to błąd, gdyż zwiększa to ogólny zapas, wcale nie poprawiając dostępności. Traci się w ten sposób zalety, a mnoży wady.

Podnieś efektywność biznesu już dziś!

Aby wdrożyć FRAME w Twojej firmie, wystarczy się z nami skontaktować.