In Artykuły, Handel, Uniwersalne

Wiedza jest aktywem

Wiedza z punktu widzenia firmy jest aktywem. Takim samym jak maszyny, pieniądze czy zapas towarów. Podobnie też ma swój koszt nabycia czy wytworzenia i opowiadający jej wartością część pasywów, czyli zobowiązania. I jak wiele innych zasobów, jest niezbędnym warunkiem funkcjonowania przedsiębiorstwa. I jak inne aktywa, powoli zamienia się w sprzedaż, koszt i w końcu zysk. Te firmy, które to zrozumiały, postępują z wiedzą jak z innymi aktywami. W Polsce jednak bywa z tym różnie.

Uwaga. „kupić czy wytworzyć?” Wejść w posiadanie aktywa można na dwa sposoby. Można je wytworzyć albo kupić. Z wiedzą jest tak samo. I tak samo jak z innymi aktywami, te zakupione często są nowocześniejsze i lepsze, niż wytworzone we własnym zakresie. Działaniem przedsiębiorstwa nie jest przecież wytwarzanie aktywów, tylko umiejętne i efektywne przekształcanie ich w rentowność w procesie biznesowym. Zamiast więc tracić czas i wysiłek, aby wytworzyć ten zasób, lepiej i taniej go kupić, za to umiejętnie wykorzystać.

Większość aktywów w bilansie podlega amortyzacji. Inaczej to powolne zużywanie ich w procesie biznesowym. I jeśli aktywo nie będzie co najmniej uzupełniane, nie mówiąc o udoskonaleniu, to z czasem zużyje się do końca. Rozwój (intensywny) przedsiębiorstwa to w dużej mierze dbanie o aktywa. Ten proces jak najbardziej dotyczy szczególnego aktywa, jakim jest wiedza. O nią trzeba dbać, w szczególności zbierać i rozwijać.

Uwaga. „kupić i wykorzystać”. Nawet zakładając, że w przedsiębiorstwie pojawi się w sposób świadomy wiedza, to i tak daleko jej jeszcze do praktycznego zastosowania. Trzeba to poćwiczyć i nauczyć organizację, jak z niej korzystać. Inaczej zostanie odrzucona (bo cudza i trzeba by zrezygnować z dotychczasowej) albo niewykorzystana, przez brak umiejętności wdrożenia.

Tu jednak polskie firmy są w innej sytuacji niż większość ich kolegów z krajów od dawna rozwiniętych. Nie dlatego, że są gorsze, ale dlatego, że wciąż tkwią we (wciąż) innym otoczeniu. Większość tych różnic jest „infrastrukturalna”, a tkwi w jakości kadry. Polscy menedżerowie są oczywiście co najmniej tak samo zdolni i wykształceni, jak ich koledzy z krajów rozwiniętych, ale znajdują się i działają w innym otoczeniu. Dużo tych różnic ma też podłoże historyczne, w tym sensie, że wystarczy poczekać i same się zatrą. Ale nie każdy ma na to czas.

Po pierwsze, polskie firmy mają już unikalne rozwiązania, ale nie mają jeszcze pewności siebie. Trudno się im dziwić, polski sukces ekonomiczny, choć niewątpliwy, ale nie przekroczył jeszcze granic jednego pokolenia. Osiągnięcia nie są obserwowane, ale przeżywane, a rzadko jeszcze opisywane. Wiedza o nich nie pochodzi z wykładów czy książek, ale z opowieści i kontaktów. A książki czy wykłady budzą większy szacunek, są bardziej usystematyzowane i poparte więcej niż jednym przykładem. Za to te udokumentowane można znaleźć w źródłach zagranicznych, te łatwo opisać, udowodnić, pokazać. I takimi też posługują się konsultanci, też w większości tkwiący korzeniami w obcym otoczeniu.

Do tego większość menedżerów budowała swoje doświadczenie w zagranicznych firmach, tak w Polsce, jak i bardzo często wręcz za granicą. Tam dorastała, tam się uczyła, zna te rozwiązania i umie je stosować. A tych rodzimych menedżerów, szczególnie takich z niewątpliwym sukcesem jest jeszcze za mało. Rdzennie polskich firm jest wciąż za mało, aby dochować się własnej kadry menedżerskiej na wysokim poziomie. A nawet jeśli taka tam jest, to nie trafia na rynek pracy, gdyż rodzime firmy zazdrośnie ich trzymają dla siebie. Znów nie ma się czemu dziwić, ani czego żałować, ale fakt pozostaje faktem.

Polskie przedsiębiorstwa nie cenią też wiedzy. W kraju, gdzie bardzo długo nauka była za darmo, płace nauczycieli niskie, a stosunek własności intelektualnej innych co najmniej luźny, trudno o inną postawę. Wiele też polskich firm powstało jako naśladownictwo istniejących już rozwiązań z innych, bardziej rozwiniętych krajów. Wiedza więc wciąż jeszcze nie jest towarem i rodzimym właścicielom wciąż trudno za nią zapłacić. W najlepszym razie traktowana jest jako darmowy dodatek do produktu, jak usługa architekta do zaprojektowanej przez niego kuchni.

Ale wiedzy nie tylko się nie ceni. Jej się także nie buduje. Tej wiedzy na poziomie rozumienia procesów, najwyżej na poziomie konkretnych rozwiązań.

Polakom się też spieszy. Chcą szybko dogonić kolegów z zagranicy, tak w rozwiązaniach, jak i w poziomie życia. A to z kolei ma wiele konsekwencji. Poszukiwane są szybkie rozwiązania, z krótkim horyzontem czasowym. Do tego najlepiej sprawdzone i potwierdzone sukcesem, gdyż nie ma czasu na eksperymenty i porażki. Nie ma też czasu (i chęci) na eksperymentowanie.

Polskie przedsiębiorstwa są młode. A więc nie zdążyły w większości zgromadzić majątku, ani materialnego, ani tym bardziej intelektualnego. A te, które zdążyły, nie są skłonne nim zaryzykować. Skłonność do ryzyka rodzi się bowiem z pewności siebie, ale też z przyzwyczajenia do zamożności.

A może to nawet nie są grzechy, tylko logiczna konsekwencja otoczenia, w jakim firmy działają? Rozumiejąc jednak i akceptując przyczyny, nie należy zgadzać się z konkluzją. Gdyż..

Followers nie wygrywają

Większość firm sięga do sprawdzonych, szczególnie wypróbowanych na Zachodzie rozwiązań. Tak jednak trudno wygrać. Skorzystanie z opracowania czy prezentacji na konferencji, która skonstatuje, że 13% firm zachowuje się w określony sposób, a 25% w inny nic nie wnosi dla pozostałych. Każda sytuacja jest inna, a każda firma ma swoje słabe i silne strony. Może takie, jak wymienione 13%, a może inne.

Uwaga. „nic dwa razy się nie zdarza”. Każdy jest inny. I to samo rozwiązanie, zastosowane z sukcesem w jednej firmie, w drugiej może zakończyć się wręcz katastrofą. Choćby dlatego, że ten pierwszy już tam jest, a drugi musi dopiero coś zrobić.

Poza tym sukces na ogół polega na tym, żeby zrobić inaczej. Inaczej niż większość, inaczej niż wszyscy, inaczej, niż pokazują to na seminariach. A na seminariach pokazują albo nie wszystko, bo część to tajemnica, albo po prostu nie opisują całej złożonej rzeczywistości i sytuacji konkurencyjnej. Sprzedają tam samą wiedzę, bez zrozumienia. A taka jest wprawdzie atrakcyjna, ale biznesowo bezużyteczna. Jeśli coś gdzie stanowi 6%, ale nie wiadomo, czy to dużo czy mało, ani dlaczego to akurat 6% i jakie są warunki, aby było 6%, to liczba pozostanie tylko bezużyteczną liczbą.

Uwaga. „wiedzieć i umieć”. Te słowa brzmią podobnie, ale to nie to samo. Wiele firm myli wiedzę ze zrozumieniem. Sama wiedza nie na wiele się przyda. Każda sytuacja jest inna i tylko umiejętne i specyficzne dopasowanie wiedzy do sytuacji może się przydać. Tu znacznie bardziej przyda się zasada, że w praktyce sama wiedza ma niewielką wartość, za to wsparta przez rozumienie procesów – już ogromną. Jeśli więc już nabywa się wiedzę na rynku (czy ją wytwarza w przedsiębiorstwie), to ma ona sens tylko wtedy, gdy nabywa się ją ze zrozumieniem. Tymczasem taką rzadko się oferuje, a jeszcze rzadziej chce kupić. Zwykle brak cierpliwości i pokory. A to podstawa jakiejkolwiek nauki.

Szczególnie dobrze widać to w Internecie

Gdyż tak dzieje się najwięcej, najszybciej, największa jest też nagroda w postaci wzrostu sprzedaży.

W Internecie trudne nie jest samo prowadzenie sklepu, co jest wyzwaniem off-line. Tu prowadzeni jest proste, wszystko jest w jednym miejscu, zarządzanie wiedzą jest w porównaniu ze światem off-line trywialne. Za to wyzwaniem jest zapewnienie ruchu, o czym klasyczny detalista może co do zasady zapomnieć, po wybraniu odpowiedniej lokalizacji.

Zupełnie inaczej zarządza się asortymentem, tu klient dociera przede wszystkim do produktu bezpośrednio, zapominając o infrastrukturze sklepowej, co off-line jest nie do pomyślenia. Zarządzanie zapasem jest zupełnie inne niż off-line, gdyż zamienia się w zarządzanie obietnicą, a nie towarem. Oferta może stać się w pełni oportunistyczna, i tak wspiera ją zupełnie inny model ruchu, zresztą tłem jest, czy ktoś tego chce czy nie, cały asortyment dostępny z poziomu wyszukiwarki.

Podsumowanie

Polskie przedsiębiorstwa nie różnią się od innych, jeśli chodzi o znaczenie zarządzania wiedzą. Jest równie ważna w procesie biznesowym i bez niej trudno o rentowność. Ale bardzo różni się otoczenie, w jakim funkcjonują. A to zmienia ich sposób patrzenia, działania i zarządzania informacją. Z czasem te różnice się zatrą, ale na razie mają duży wpływ na rzeczywistość biznesową.

Przedsiębiorstwa nie chcą zapłacić za wiedzę, ani zewnętrznie, ani w ramach własnej organizacji. Chętnie z tej wiedzy korzystają, ale wciąż nie akceptują tego, co już z łatwością akceptują dla innych składników majątku. Mianowicie tego, że trzeba je kupić lub wytworzyć. A jedno i drugie zarówno kosztuje, jak i trwa. I trzeba na to przeznaczyć zasoby w przedsiębiorstwie.

Podnieś efektywność biznesu już dziś!

Aby wdrożyć FRAME w Twojej firmie, wystarczy się z nami skontaktować.