In Artykuły, Handel, Uniwersalne

Firmy muszą się zmieniać. Choćby dlatego, że zmienia się ich otoczenie, w tym klienci i konkurenci, a one muszą za tym nadążać. Jednak mało kto lubi zmiany.

Dużo częstszą postawą niż zmiana jest “zawsze tak było i było dobrze”. Może rzeczywiście było, ale już nie musi. Firma niewątpliwie robiła coś dobrze, inaczej by najpierw nie powstała, a następnie by się nie rozwinęła, najczęściej zresztą kosztem innych, gorszych.

Firma, żeby zaistnieć musiała odnieść sukces. Kiedyś. Ale to nie jest żadną gwarancją, że dalej też tak będzie. Rynek się zmienia, rozwijają i uczą się konkurenci. A ci, który spoczną na (nawet jak najbardziej zasłużonych) laurach, w końcu przegrają.

Jak powstaje zwycięska firma? W ogni walki konkurencyjnej. Ale w calce z tym, co już było, bez żadnej gwarancji, że dalej też tak będzie.

Piramida dzieje się z dołu do góry, niestety firma widzi ją zawsze z góry do dołu. I pamięta tylko, że odniosła sukces, rzadko jednak pamięta o tym, dlaczego jej się udało i jak elastycznie musiała reagować na problemy, o których teraz już nawet nie pamięta. Ale to jej elastyczne reagowanie było prawdziwym czynnikiem sukcesu, a nie to, jak wygląda obecnie.

Uwaga. “zwycięstwo rodzi arogancję“. A nic nie jest dla firmy tak groźne, jak arogancja. Gdyż wtedy przestaje się słuchać. I uczyć, bo jak ma się uczyć ktoś, kto już wszystko umie? I jego sukces rynkowy (faktyczny i niezaprzeczalny) jest tego dowodem?

W efekcie firma osiąga sukces, ale i zalążki jej porażki zawarte są w tym sukcesie. To przekonanie, że odniosła ten sukces, postępując w określony sposób. Tak, to prawda. Ale nie ma uniwersalnych sposobów, a szczególnie sposobów na zawsze. Zawsze potrzebna jest zmiana.

A o tę zmianę niezwykle trudno. I jednym z powodów, dla których zmiany cieszą się tak złą reputacją, jest psychologia pracowników. A szczególnie ich ego i poczucie własnej wartości. W efekcie przed kimś (szczególnie jeśli jest to osoba z zewnątrz), kto proponuje zmianę pojawia się mur. Mur niechęci, niemożności, konserwatyzmu. A napis na tym murze głosi:

Sami wiemy

I, co ważniejsze, wcześniej też wiedzieliśmy. To pierwotny powód reakcji “już tak robiliśmy”. Inaczej byłaby to dyskusja – ten plan ma takie słabe punkty. Nie zadziała, gdyż… Z to zadziała następujący.. A zresztą nawet jeśli firma już to robiła, to co z tego? Jeśli konsultant zaproponuje w firmie zmiany, najczęstszą odpowiedzią, jaką słyszy jest zwykle “już tak robiliśmy”.

Jakie są możliwości “już tak robiliśmy”? Różne, ale co najważniejsze, nic firmie z tego nie przyjdzie. Choć z punktu widzenia pracowników korzyści z tego dużo. Poczują się lepiej (że nie są tacy najgorsi) i w efekcie nie stracą do siebie szacunku. Choć może firma straci trochę obrotów.

Żaden z tych powodów nie jest uzasadnieniem, żeby tego nie robić. Tu może pomóc tylko merytoryczna rozmowa o zaletach i wadach planu, a nie dyskusja, kto, kiedy i na co wpadł.

Tak samo, czy tylko podobnie?

Po pierwsze, wcale nie koniecznie podobnie. Nawet jeśli tak, to na pewno było to w innych okolicznościach, innym czasie. Inne było otoczenie konkurencyjne, inna sytuacja w firmie, inne oczekiwania klientów. Najpewniej zaś wszystko to na raz. A wtedy to samo, ale w innych okolicznościach to już zupełnie co innego. Ale zwykle nawet nie tak samo, tylko mniej więcej tak samo. A to już ogromna różnica.

Uwaga. “o co chodzi firmie?” Firmie to raczej o nic konkretnego, najwyżej o to, żeby przetrwać. Wszelkie “misje firmy” to pomylenie pojęć. Firma niczego nie realizuje i nie pożąda. Realizują i pożądają pracujący w niej (to pracownicy), dla niej (to Zarząd) czy wokół niej (to “stake holders”). A oni mają bardzo konkretne interesy, tyle, że własne. Jest jeszcze właściciel firmy, który też realizuje swoje interesy. Teoretycznie najbardziej zbieżne z polityką i celami firmy, ale nawet on widzi to w szerszym kontekście. Potencjalnie chodzi o wzrost wartości firmy, ale czasem np. innych jego firm, czasem chodzi o to, aby mieć co robić. Czasem to realizowanie pasji czy zamiłowań.

Ale nawet jeśli tak samo i w takich samych okolicznościach (co jest praktycznie niemożliwe), to co z tego? Wtedy zamiast za wszelką cenę wykazywać, że się przecież wiedziało (bo inaczej wskazuje to, że się nie wiedziało).

Za co płacą Zarządowi?

Albo nawet tylko pracownikom? Najczęściej wcale nie za dobre pomysły. Ani w ogóle za pomysły. Tylko za efekty. A jeśli tak, to co komu przeszkadza, że taki dobry pomysł miał kto inny? A jednak przeszkadza. I zamiast bronić prawdy (co jest jak najbardziej słuszne), broni się racji (co już z punktu widzenia firmy jest bez sensu). Najczęściej swojej racji.

Najczęstsze cele Zarządu. Zarząd wcale nie jest od tego, aby wszystko wiedzieć. Ani tym bardziej od tego, aby wszystko wymyśleć. On jest od pilnowania interesu właściciela i do tego został wynajęty. Co to oznacza w praktyce?

Żaden z tych celów nie zawiera się w kwestii “już tak robiliśmy”, albo “sami na to wpadliśmy”. To już cele, jakie Zarząd sam sobie dodaje. Już nie w interesie właściciela, tylko swoim. A nie za to mu przecież płacą i nie do tego wynajmują.

Uwaga. “firmy nie istnieją“. Istnieją tylko ludzie. A ci mają swoje cele i potrzeby. I to one, w dużo większym stopni niż interes firmy, czy wręcz interes właściciela kształtują jej działanie. Mało kto przyzna się w firmie, że tak naprawdę broni własnego interesu, wygodniej schować się za korzyścią dla firmy.

Lepiej dyskutować sens zmiany

Niż próbować wykazać, że przecież samemu by się tak zrobiło (albo robiło w przeszłości, tylko z jakichś powodów nie wyszło). Np. zamiast kontestować zmianę, można spróbować lepszej. Ale wygodniej jest kontestować czy próbować się “podłączyć”. Tworzenie, a już branie odpowiedzialności za własne pomysły jest na pewno trudniejsze i bardziej ryzykowne.

Alternatywa dla “już tak robiliśmy“. Można podejść konstruktywnie i otwarcie dyskutować. Ale problem, a nie to, kto go wymyślił.

Podsumowanie

Dawno temu myślałem, że największym wyzwaniem konsultanta jest dobrze rozpoznać sytuację i trafnie doradzić. Ale teraz coraz bardziej uważam, że psychologia jest tu znacznie ważniejsza od racji. A już na pewno ważniejsza od interesu firmy, który przecież rzadko jest tożsamy z interesem pracowników, niezależnie od ich pozycji w hierarchii.

W tej sytuacji trzeba się zmierzyć z postawą “już tak robiliśmy”, która broni interesu i ego pracowników i przejść do postawy “spróbujmy” i zastanówmy się, jak sprawdzić, czy się udało. A jeśli już próbujemy to elastycznie i z wiarą w zwycięstwo, a nie tylko po to, aby udowodnić, że się wcześniej miało rację. Która to postawa broni interesu firmy.

Podnieś efektywność biznesu już dziś!

Aby wdrożyć FRAME w Twojej firmie, wystarczy się z nami skontaktować.