In Artykuły, Handel

Najlepiej jak najwcześniej. Wtedy ma się większą skłonność do ryzyka, to zaś w biznesie jest ważniejsze niż wiedza i doświadczenie.

Ile trzeba mieć lat? A ile doświadczenia? Lat nie potrzeba wiele. A doświadczenia lepiej nie przeceniać. Zatem im wcześniej, tym lepiej. Będzie czas na nieuniknione porażki, a to droga do podejmowania ryzyka. Nie będzie też przeszkadzać zdobyta już wiedza, a to z kolei droga do kreatywności. Firma nie będzie się budować na obraz i podobieństwo tej, w której się pracowało, a siły i zapału wystarczy, aby przez wiele lat samemu wszystkiego doglądać osobiście.

Uwaga. „kreatywność”. Dlaczego przyjmuje się, że młodsi są bardziej kreatywni? Gdyż nie zdążyli nabrać nawyków czy przeświadczenia, że już wiedzą. A to podstawa kreatywności. Wystarczy jednak wyzbyć się tych nawyków, a przede wszystkim przekonania o własnej nieomylności, aby kreatywność wróciła.

Uwaga. „to tylko statystyka”. Przyszłości nie da się przewidzieć. Dlatego nie da się jednoznacznie przewidzieć, kiedy się uda, a kiedy nie, a także komu. Dlatego wnioski mogą być tylko statystyczne, na pewno będzie wiele przykładów, które zaprzeczą tezom tego wpisu.

Trzeba zdążyć przeboleć porażkę

Inaczej się nie zaryzykuje. A brak skłonności do ryzyka zabija biznes. Jeśli przedsiębiorstwa zaczyna kalkulować ryzyko

Uwaga. „ze 1000 firm sukces osiągnie jedna”. Niestety z góry nie wiadomo która. Jej sukces to zawsze splot decyzji przedsiębiorstwa, ale też przypadku, działań konkurencji, zmian w otoczeniu.

Uwaga. „mieć pomysł?” A może wystarczy mieć oryginalny, unikalny pomysł czy dostrzec lukę na rynku i to już jest gwarancją sukcesu? Niestety nie. PO drodze będzie tyle wyzwań, zmian sytuacji czy reakcji konkurentów, że sam pomysł, nawet najlepszy, nie wystarczy. Tu potrzebne jest elastyczność, odwaga, zdolność dostrzegania szans i możliwości. Jeśli te są, to dobry pomysł wcale nie będzie potrzebny.

Porażki w biznesie nie są niczym złym ani nieoczekiwanym. W końcu zysk to premia za ryzyko, a ryzyko oznacza, że przedsięwzięcie czasami się nie uda. Jeśli przedsiębiorca tego nie akceptuje i chce, aby było „pewnie”, to raczej nie powinien liczyć na zysk.

Porażki są wręcz solą działalności gospodarczej, są też do pewnego stopnia pożądane, gdyż uczą lepiej niż najlepszy podręcznik. Trzeba jednak mieć czas, aby się po nich podnieść i żeby zastosować to, czego przedsiębiorca się nauczył.

Porażki uczą

A przynajmniej powinny. Nic nie nauczy tak boleśnie, ale i skutecznie, jak własna porażka. Pod warunkiem jednak, że ktoś się do niej przyzna, przede wszystkim przed samym sobą. Oto jak to powinno wyglądać.

Porażka to nic złego. Każde działanie obarczone jest ryzykiem, a już szczególnie w biznesie. Ryzyko zaś oznacza, że od czasu do czasu się nie uda. A jeśli nie uda się ze względu na własne błędy, to to jest właśnie porażka. Skuteczna nauka, ale i cios dla dumy. Wielu wybierze jednak dumę i obarczy winą czynniki obiektywne.

Uwaga. „dlaczego błędy nie uczą?” Najczęściej dlatego, że nie chce się do nich przyznać. Wygodniej jest obwinić innych czy czynniki obiektywne. Wróci dobre samopoczucie, ale lekcja nie zostanie odrobiona.

Porażki uczą, ale najpierw trzeba przegrać. Trzeba też mieć czas, aby się podnieść i zaryzykować od nowa. Ale nie tylko niechęć do ryzyka zabija przedsiębiorczość. Trudność sprawia jeszcze jeden czynnik, który przychodzi z czasem. To wiedza.

Wiedza zabija przedsiębiorczość

Skłonność do ryzyka to fundamentalna zasada przedsiębiorczości. Nic dziwnego, w końcu zysk to premia za ryzyko. Bez ryzyka nie da się zarobić więcej niż inni, a często nawet mniej. Ale przecież wiedza też jest potrzebna, aby firmie się udało? Tak, ale jest jednak mniej ważna, niż ryzykowanie. Jeśli nie ma się wiedzy, zawsze można się nauczyć, w ostateczności wiedzę można też kupić na rynku. Ale skłonności do ryzyka nie da się ani nauczyć, ani kupić.

Wiedza ma też pewien uboczny, ale ważny skutek. Pozwala bowiem to ryzyko oszacować. A ryzyko oszacowane jest już trudniejsze do podjęcia.

Uwaga. „studia MBA uczą szacować ryzyko”. A to śmierć dla nowego biznesu, choć może być zbawieniem dla ukształtowanego i dojrzałego. Lepiej już nie liczyć, ale za to ryzykować.

Administrowanie biznesem też jest potrzebne

I jest na nie duży popyt. Zdecydowana większość firm na rynku to firmy dojrzałe, gdzie klucz do sukcesu leży nie w ukształtowaniu nowego Modelu Biznesowego, tylko w sprawnym zarządzaniu codziennością. Jeśli jeszcze firma potrafi „wycisnąć” wszystkie możliwości Modelu, co jest związane ze zmuszeniem organizacji do wysiłku, to wystarczy dla sukcesu firmy. Sprawne zarządzanie codziennością zapewni wykorzystanie podstawowych 80% możliwości Modelu, zarzadzanie formułami pozwoli sięgnąć po dodatkowe 20%.

Wykorzystanie 100% możliwości firmy sprowadza się do wykorzystania możliwości jej Modelu Biznesowego, w firmach handlowych także szczególnej części Modelu, którą widzi i odczuwa klient końcowy, czyli Konceptu Sprzedażowego.

Żeby wykorzystać wszystkie możliwości Modelu, potrzebne będzie zmuszenie organizacji do wysiłku. Przyrost efektu staje się tu nieproporcjonalnie mały do włożonego wysiłku, więc z czasem organizacja się męczy i wraca do wygodnego optimum 20% wysiłku, 80% efektu.

To wszystko zadanie dla administratorów biznesu, którzy powinni poradzić sobie zarówno z zarządzaniem codziennością, jak i zarządzaniem formułami.

Osobiste zaangażowanie

W małej firmie nie ma struktur, procedur czy zasad. A jeśli są, to tym gorzej, gdyż ją sparaliżują. Skoro zaś nie ma, to coś lub ktoś musi je zastąpić. Tym kimś jest właściciel, małej firmy nie stać na zatrudnianie profesjonalnych menedżerów, którzy w dodatku będą realizować jedyną znaną sobie metodę działania. To właściciel musi wszystkiego dojrzeć, osobiście dopilnować i skontrolować. Na to trzeba mieć siłę, trzeba też mieć zapał i chęci. A o te tym trudniej, im dłuższą karierę zawodową ma za sobą menedżer.

Uwaga. „mała firma też ma swój Model Biznesowy wraz ze wszystkimi funkcjami”. Może jeszcze nie ukształtowany, płynny, ale ma. I te funkcje ktoś musi wypełniać. W małej firmie może to zrobić tylko właściciel, głownie dlatego, że jest (a menedżerów może jeszcze nie być). Ale też dlatego, że jest zaangażowany, zmotywowany oraz w pełni rozumie stworzony przez siebie Model. Jest też (na początku drogi) elastyczny, więc bez większego zastanowienia dostosowuje się do sytuacji.

Tego zaangażowania musi starczyć na długo, gdyż zanim firma osiągnie wielkość uzasadniającą zatrudnienie administratorów biznesu, minie wiele lat.

Od razu duża

To problem menedżerów z wielkich firm, którzy postanowili przejść na swoje. To niecierpliwość, ale nie związana z czasem potrzebnym na porażki i naukę. Oni są przyzwyczajeni do struktury, organizacji, zarządzania przez cele, działów i zakresów obowiązków. A w małej i nowej firmie na ogół tego (jeszcze, na szczęście) nie ma.

W takiej sytuacji menedżerowie dążą aby ich firma przypominała korporację, z której się wywodzą. Ale robią to za szybko, zanim uformuje się Model Biznesowy, którego tylko trzeba bronić i wykorzystywać, co jest istotą korporacji.

Firma na zlecenie

A co z firmami, które zakładają lub kupują i chcą później rozwinąć zawodowi inwestorzy? Taki inwestor decyduje się na zakup lub powołanie firmy, gdyż widzi lukę na rynku, czasem widzi też firmę z potencjałem, która jednak napotyka barierę wzrostu.

Takie firmy wydają się potrzebować zarówno przedsiębiorczości, jak i administrowania. W istocie jednak nie tyle potrzeba im przedsiębiorczości, tylko właśnie umiejętności administrowania już istniejącym Modelem. Inwestor kupuje już istniejący Model, chce go tylko usprawnić, a przede wszystkim lepiej wykorzystać. W takim przypadku przyda się sprawne zarządzanie codziennością, uporządkowanie organizacji czy struktury organizacyjnej. Takie uporządkowanie na pewno przyda się firmie, która się do tej pory intensywnie rozwijała, często zapominając, żeby uporządkować zaplecze. Czasem trzeba też przebić barierę zapotrzebowania na kapitał, ale to także nie zmienia Modelu, wymaga tylko jego dokapitalizowania.

Uwaga. „droga na skróty”. Czy jednak wynajmując menedżera z potwierdzoną historią sukcesów nie jest sposobem, aby pójść na skróty? Niestety, to może wręcz okazać się receptą na porażkę. Osoba, która miała same sukcesy, często zachowuje się arogancko. Nie chce się uczyć, gdyż przecież nie musi, już odnosi sukcesy. Poza tym taki menedżer będzie próbował zastosować to, co już mu się udało, uważając to za uniwersalny przepis na sukces. Tymczasem każdy Model Biznesowy jest inny i inne jest też otoczenie biznesowe, w jakim działa. Dlatego skuteczne recepty z poprzedniej firmy tu mogą się nie sprawdzić, co przy braku chęci uczenia się może doprowadzić do porażki.

Jeśli taka firma potrzebuje jednak co najmniej dopracowania czy zmiany Modelu, inwestor lepiej zrobi, pozostawiając to obecnemu właścicielowi. Tu pomysły zawodowego inwestora raczej przeszkodzą niż pomogą. Rada zawsze się przyda, ale już próba ręcznego sterowania zmianą Modelu może być niebezpieczna. Rozwój czy tworzenie Modelu to pasmo nieustannych prób, pomyłek, błędów, dostrzegania nowych szans w otoczeniu, czasem odległych od pierwotnych założeń. Inwestor raczej nie posiada niezbędnych do tego umiejętności, często też nie chce ponosić ryzyka.

Uwaga. „uniwersalne zasady”. Nie ma jednego skutecznego i uniwersalnego klucza do sukcesu. Ale jest uniwersalne podejście i to można zastosować. To jednak zasady na tyle ogólne, że trudno z nich skorzystać. To zasady – „nie poddawać się”, „dostrzegać szanse w otoczeniu”, „wypróbowywać rozwiązania”, „nie kłamać” itd. Uniwersalne zasady są powszechnie znane, ale wcale nie są powszechnie stosowane.

Podsumowanie

Czy aby otworzyć firmę, która osiągnie sukces, potrzebne jest wiedza i doświadczenie? Mogą się oczywiście przydać, ale bardziej przydatne jest odwaga i brak presji czasu na sukces. Dlatego większą szansę na sukces mają młodzi, którzy wprawdzie nie wiedzą, jak to należy robić, ale też często ta niewiedza jest niezbędna, daje elastyczność i innowacyjność. Oni też mogą sobie pozwolić na porażkę, niewiele ryzykują, także w kontekście środków.

Podnieś efektywność biznesu już dziś!

Aby wdrożyć FRAME w Twojej firmie, wystarczy się z nami skontaktować.