In Artykuły, Handel, Uniwersalne

Najlepsi przedsiębiorcy to tacy, którzy w ogóle nie mają świadomości ryzyka. Albo przynajmniej tacy, którzy to ryzyko podejmują bez problemu. To cecha osobowości, ale też braku doświadczenia kandydatów na przedsiębiorców.

Uwaga. „ryzyko musi być”. Ryzyka niepowodzenia w biznesie nie da się wyeliminować, tak jak przyszłości nie da się przewidzieć. A podejmowane dziś decyzje biznesowe dotyczą z zasady przyszłości. Dlatego ryzyko jest immanentną cechą działalności gospodarczej, to zaś co odróżnia pracownika od przedsiębiorcy, to kto je podejmuje. Nie tylko nie da się go wyeliminować, wręcz odwrotnie, taka próba tylko zwiększy to ryzyko.

Jeśli za budowanie nowego biznesu weźmie się ktoś doświadczony, szczególnie po karierze w korporacji, z podejściem do ryzyka bywa różnie. W korporacji pracownik nie w ogóle nie był świadomy ryzyka biznesowego, przez co nie jest do niego przyzwyczajony. Taki przedsiębiorca może prowadząc biznes przyjąć postawę – „tylko sprawdzone rozwiązania”, „to moje ostatnie pieniądze” (z bonusu, po odejściu z firmy). Często jest to też ostatnia szansa w życiu, taki przedsiębiorca ma już swoje lata, więc na drugą i próbę odrobienia tego, co się straciło może zabraknąć czasu. Dlatego nie będzie chciał ryzykować, tylko zdecyduje się przyjąć najlepsze, sprawdzone na rynku rozwiązania.

Korporacja może pozwolić sobie na unikanie ryzyka w krótkim okresie, jest duża jak dryfujący tankowiec, a skala działania i nagromadzone zasoby częściowo zabezpieczają ją przed nieprzewidywalną przyszłością. W długim okresie to jej nie uratuje, z tego jednak jej pracownik, małe kółko w ogromnej maszynie i tak nie zdaje sobie sprawy. On nie może, nie ma tej bezwładności, nie ma też wypróbowanego Modelu Biznesowego, nie ma też zasobów, aby przeczekać ciężkie czasy. On musi ryzykować. Ale rzadko chce, poza niechęcią do ryzyka przeszkadza presja skali i potrzeba funkcji wsparcia. Wolo rozwiązania sprawdzone, przetestowane, rekomendowane przez specjalistów ze swoich dziedzin.

Uwaga. „analiza wrażliwości”. Wiele szkół biznesu uczy, jak analizować rozmaite scenariusze i jak diagnozować zagrożenia. To bardzo przydatne, jeśli się biznesem administruje. Jeśli jednak się to buduje czy wymyśla, to tylko obciążenie. Świadomość ryzyka zniechęca to jego podejmowania, a im lepiej to się zrobi, tym bardziej zniechęca.

Uwaga. „stworzyć to jedno, prowadzić go to co innego”. Unikalny pomysł na biznes jest w sumie mniej przydatny, niż umiejętność innowacyjnego rozwiązywania problemów, w miarę jak się pojawiają. W stworzenie biznesu niechęć do ryzyka tak bardzo nie przeszkadza, tu analiza wrażliwości może się nawet przydać. Ale w codziennym mierzeniu się z problemami znacznie bardziej przyda się innowacyjność, umiejętność dostrzegania szans, dużo bardziej niż umiejętność dostrzegania zagrożeń i ich analiza.

Presja skali. Nie bez znaczenia jest także to, że pracownik z doświadczeniem korporacyjnym jest przyzwyczajony do dużej skali działania, do gabinetów, narad, asystentów. I podświadomie od razu szuka takiej większej skali, od razu chce wskoczyć na „wyższą półkę”, nie chce czekać i szybko powiększyć skalę działania. Od razu chce mieć duży biznes, chce działać w podobnym otoczeniu, do jakiego wcześniej się przyzwyczaił. A to oznacza, że nie będzie powolnego i żmudnego testowania rozmaitych rozwiązań, sprawdzania w praktyce, co na to rynek. Presja czasu zmusza do wybierania sprawdzonych, najlepszych rozwiązań rynkowych.

Funkcje wsparcia. Do tego dochodzi przyzwyczajenie do korzystania z działów wsparcia, z zewnętrznych firm, które doradzały, wyręczały, wspierały. A w małym biznesie większość rzeczy robi się samemu, więc i tu, poza efektem skali pojawia się presja, aby skorzystać z doświadczonych graczy zewnętrznych, którzy gwarantują profesjonalizm i wsparcie. Funkcje wsparcia są też widoczne w tym, że taki nowy przedsiębiorca jest przyzwyczajony do korzystania z firm zewnętrznych, które wykonują dla niego (za niego?) część procesu biznesowego. Samo w sobie to nic złego, ale tylko wtedy, jeśli nie próbuje przerzucić na nich wymyślenia własnej przewagi konkurencyjnej i kluczowych dla sukcesu składników procesu biznesowego.

Osobowość pracownika. Gdyby pracownik korporacji miał osobowość przedsiębiorcy, to już dawno by nim był. Jeśli jeszcze nie jest, to jego wybór aby zostać przedsiębiorcą jest raczej negatywny, nie chce po prostu robić tego co do tej pory, a nie pozytywny, od dawna o tym marzył.

W efekcie taki świeżo upieczony przedsiębiorca z korzeniami w korporacji próbuje od razu stworzyć dużą firmę, w dodatku najlepiej bez ryzyka. Taka, jaką znał, do jakiej był przyzwyczajony, najlepiej od razu ze skalą działania i funkcjami wspierającymi, jakie towarzyszyły mu do tej pory. Tymczasem to prosta droga do porażki.

Dlaczego „sprawdzone” rozwiązania mogą „zabić” biznes?

Gdyż wszyscy je znają. Ale też dlatego, że są sprawdzone w konkretnej sytuacji, a ta konkretna jest już inna. To co sprawdziło się historycznie, wcale nie musi sprawdzić się teraz. A już szczególnie jeśli chodzi o budowanie nowej przewagi konkurencyjnej i nowego Modelu Biznesowego.

Uwaga. „followersi nie wygrywają”. A przynajmniej wygrywają rzadko. Jeśli potrafi się coś robić taniej, lepiej czy szybciej, można sobie pozwolić na naśladownictwo.

Nic nie zdarza się dwa razy tak samo, a to, co sprawdziło się raz, może zupełnie nie sprawdzić się ponownie. Przedsiębiorczość w swej istocie właśnie sprowadza się do innowacyjnego rozwiązywania kolejno napotykanych problemów.

Tymczasem sprawdzone rozwiązania z natury są nieinnowacyjne. Już z założenia, przecież są sprawdzone. Kiedyś może takie były, ale te czasy dawno minęły.

Sprawdzone to nieinnowacyjne

Czy jednak wszystko musi być innowacyjne? Nie, np. lepiej żeby księgowość była zgodna ze standardem. Ale już tam, gdzie firma buduje swoją przewagę konkurencyjną, innowacyjność jest wręcz niezbędna.

Uwaga. „element czy całość?” Czy to element musi być innowacyjny? Nie, wszystkie elementy mogą być jak najbardziej standardowe i powszechne, ale już ich suma może być innowacyjna.

Ale nie tylko brak innowacyjności jest problemem. Równie niebezpieczny jest brak skłonności do ryzyka. To dwa elementy są ze sobą powiązane, innowacja to nie tyle wymyślenie czegoś nowego, jak odwaga, by zaryzykować i to wdrożyć.

Uwaga. „sam proces wdrożenia powinien być innowacyjny”. Gdyż za każdym razem i w każdym miejscu napotyka się wyzwania, które trzeba na bieżąco i z reguły innowacyjnie rozwiązywać.

Firma w całości nie musi być innowacyjna, mało przecież która taka jest. Ale w mikroskali, gdzie ma miejsce rozwiązywanie codziennych problemów, ta innowacyjność musi mieć miejsce. Nawet jeśli to tylko twórcze dostosowanie powszechnie znanych i sprawdzonych rozwiązań do specyfiki konkretnej firmy, je pozycji, możliwości i potencjału w jej otoczeniu. Tego nie zapewni wsparcie zewnętrznych partnerów, oferujących z założenia „standardowy”, sprawdzony produkt. Nie będą też chcieli go modyfikować i dopasowywać do konkretnej firmy, choćby dlatego, że sami też chcą uniknąć wynikającego z tego własnego ryzyka.

Unikanie ryzyka to koniec przedsiębiorczości

Jak kończy się korzystanie ze sprawdzonych rozwiązań, najczęściej przy pomocy wyspecjalizowanych firm? Niestety, barakiem sukcesu.

Oczywiście nie wszystko w firmie musi i powinno być innowacyjne. Lepiej nie szukać tej innowacyjności w księgowości, często w logistyce. Ale też nawet te bardzo standardowe funkcje muszą być ściśle i dobrze dopasowane do reszty przedsiębiorstwa, z natury przecież innowacyjnego.

Uwaga. „a doświadczeni przedsiębiorcy?” A co z przedsiębiorcami, którzy już mają za sobą doświadczenie, stworzyli już jakiś zwycięski biznes? Im powinno być łatwiej? Przecież przynajmniej mają odpowiednią osobowość, do tego wiele się nauczyli, rozwiązując problemy pod drodze do sukcesu? Wcale nie jest łatwiej. Ci z kolei są przekonani, że to co zrobili do tej pory jest najlepsze. A przecież sytuacja na pewno jest inna i trzeba się zachować inaczej. Tu ego jest taką samą przeszkodą, jak niechęć do ryzyka.

Podsumowanie

Kiedy ktoś zakłada swój pierwszy biznes w życiu, rzadko kalkuluje ryzyko. Po prostu próbuje i sprawdza. Ale jeśli za biznes zabiera się ktoś z korporacji, kto za swój bonus postanowił zbudować sobie nowe życie, może być różnie. Tu kalkulacja ryzyka jest na pierwszym miejscu. A konsekwencją jest wybieranie sprawdzonych i „pewnych” rozwiązań, korzystanie ze sprawdzonych, renomowanych partnerów.

Podnieś efektywność biznesu już dziś!

Aby wdrożyć FRAME w Twojej firmie, wystarczy się z nami skontaktować.