In Artykuły, Handel, Uniwersalne

Jak wykorzystać czołgi? Kiedy powstały, to pytanie nikomu nie zaprzątało głowy. Chodziło tylko o to, żeby robić to samo, co do tej pory, tylko lepiej, szybciej czy skuteczniej. Atakować na szerokim froncie, tylko ukryć się przez ogniem broni maszynowej i przedrzeć przez okopy. To samo dotyczy wykorzystania Internetu w sprzedaży. Firmy chcą sprzedawać to, co do tej pory i tak jak do tej pory, tylko taniej, docierając do większej grupy docelowej i mniejszym kosztem. Tymczasem Internet może znacznie więcej, ale nie wszyscy jeszcze to zauważyli. Czołgom zajęło to 20 lat, aby nauczyć się jak je innowacyjnie używać w postaci dywizji pancernych, ile za to zajmie to Interne towi? Ci, którzy wpadną na to najszybciej, zwyciężą.

Najpierw był problem

Potem pojawiło się jego rozwiązanie. Pierwsza wojna świa towa wykazała, że szybkostrzelność karabinów maszynowych uniemożliwia praktycznie atak w stylu znanym z XIX w. Armie szukały wyjścia z impasu i w końcu w 1916 r. jak zaczarowane pojawiły się czołgi, odporne na ogień broni maszynowej, zasieki i zdolne do przekraczania okopów. Czołgi rozwiązały problem. Większość armii była konserwatywna i aż do 1940 r. trak towała czołgi jako właśnie rozwiązanie problemów z 1914 r. Budowana czołgi większe, silniej opancerzone, z haubicą do wspierania piechoty w natarciu. Dla problemów I WŚ to było faktycznie rozwiązanie. Jednak był dopiero początek, a nie koniec. Czołgi stwarzały jednak zupełnie nowe możliwości, trzeba je było tylko dostrzec, a następnie umieć wykorzystać. Nie wszyscy to dostrzegli, a ci, którzy zauważyli, odnieśli spektakularne sukcesy.

Potem k toś dostrzegł nowe możliwości

K toś zauważył, że czołgi nie tylko chronią przed ogniem broni maszynowej. Potrafią zmienić sam sposób prowadzenia wojny, a nie tylko toczyć nadal starą, tyle że trochę lepiej. Pojawiła się wojna błyskawiczna, gdzie koncentruje się siłę natarcia w jednym punkcie, następnie omija się punkty oporu, zamiast je zdobywać. Do tego potrzebne są jednak zupełnie nowe wojska, z własną zmo toryzowaną piechotą (żeby zdążyła za czołgami), saperami, żeby pomogli forsować przeszkody po drodze, bronią przeciwlotniczą, żeby samoloty nie zahamowały natarcia. To była zupełnie inna wojna. Podobnie jest z Internetem. To nowe narzędzie, które firmy na razie próbują wykorzystać do poprawy starego sposobu prowadzenia biznesu.

Z Internetem jest tak samo

Z punktu widzenia prowadzenia biznesu Internet wiele zmienił. Firmy dostrzegły w nim możliwości rozwiązania dotychczasowych problemów, sposób precyzyjnego dotarcia do grupy docelowej, obniżenia kosztów marketingu czy zastąpienia sieci sklepów odbiorem przez kuriera czy paczkomat.

To analogia do roli czołgów do 1940 r., gdzie szczytem ich wykorzystania było wsparcie piechoty w ataku. Tymczasem Internet to zupełnie nowe środowisko biznesowe, pozwala na nowe sposoby prowadzenia biznesu, a nie tylko robienie tego samego, co wcześniej tylko lepiej czy wygodniej.

Można wykorzystać Internet do umawiania wizyt lekarzy ( to to samo co do tej pory, tylko lepiej), ale można też wykorzystać go jako nośnik informacji w telemedycynie. Można sprawniej i taniej sprzedawać płyty z muzyką czy w wersji zaawansowanej same plik muzyczne, ale to nadal stary model biznesu – tak samo, tylko lepiej i taniej. Można jednak ominąć cały łańcuch dystrybucji i pozwolić samemu twórcy udostępniać swoje utwory, bez pośredników i kosztów marketingu. To samo dotyczy np. go towych książek, nawet w wersji cyfrowej w s tosunku do self-publishing.

Biuro podróży może zaoferować swoje wycieczki on-line, ale też sam klient może samodzielnie zbudować łańcuch usług, kupując bilet, wynajmując hotel czy wycieczki na miejscu.

Internet pozwala zaoferować więcej, gdyż część produktów będzie dostępna na zamówienie. To lepiej i taniej, ale nadal wg dawnego modelu biznesu. Można za to wykorzystać ofertę innych, jako wsparcie dla własnych produktów, wtedy Internet jawi się jak jeden wielki sklep z ogromnym wyborem, np. w formie „marketplace”. Samemu zaś tylko zadbać o to, aby własne produkty wyróżniły się na tym tle. To model wielowymiarowych Grup Asortymen towych.

Korzystanie. Np. carshering albo UBER. To już nie zamawianie taksówki przez Internet, tylko zupełnie nowa usługa. Tu Internet umożliwia powstanie usługi, której w ogóle by nie było bez niego. Tak samo można np. dzielić oglądanie filmów, zamiast wykupywać abonament, można go podzielić między wielu użytkowników. Można tak dzielić wynajem apartamentów, bez pośrednictwa biur nieruchomości.

Nowe produkty. To zaczyna odczuwać branża turystyczna. Do tej pory korzystała z Internetu, jako kanału sprzedaży. To jednak model I wojny świa towej. Tymczasem można tak samemu szukać hotelu czy usług towarzyszących, w połączeniu z lotami czy samodzielnym rezerwowaniem wycieczek już na miejscu. To samo może dotyczyć kupowania żywności bezpośrednio od producentów czy wytwórców.

K to wygra?

Na razie dominują tradycyjne firmy, myślące w tradycyjny sposób. Mają duże doświadczenie, zasoby, znane marki, więc chwilowo dominują, tak jak tradycyjne dywizje wsparte czołgami. Powoli jednak zaczynają się przebijać firmy, które tego wszystkiego na razie nie mają, ale rozumieją zupełnie nowe możliwości, jakie stwarza Internet.

Tradycyjne firmy próbują nie tylko „wtłoczyć” swój dawny model działania w nowe ramy, ale częs to wręcz aktywnie walczą z nowym. Wydawcy nie chcą obniżać ceny e-booków, jak bowiem zarobią na pozostałą część biznesu naziemnego, który wprawdzie traci na znaczeniu, ale nadal kosztuje, przy coraz mniejszych przychodach? Więc próbują sprzedawać e-booki tak samo, jak tradycyjne książki, tyle że nieco taniej.

Czy to zablokuje rozwój? Nie, tylko go spowolni, ale też przy okazji zagwarantuje że ci, którzy wciąż myślą po staremu, będą skazani na porażkę. W końcu wygrają ci z nowym modelem, który jest lepszy, efektywniejszy, a przede wszystkim lepiej zaspakaja potrzeby klienta końcowego. Gdyż tu akurat podstawowa zasada – zaspakajanie potrzeb jak najmniejszym kosztem pozostanie bez zmian.

Jeśli więc k toś stara się stworzyć nowy model, powinien się zastanowić, czy po pierwsze faktycznie zaspakaja on potrzeby klientów, po drugie zaś, czy potrafi robić to efektywnie. Jeśli pierwsza lub druga odpowiedź brzmi nie, to trzeba szukać dalej.

Podsumowanie

Internet to zupełnie nowe środowisko biznesowe. Część firm myśli wciąż tradycyjnie i próbuje przenieść dotychczasowy model do nowego środowiska, tylko wykorzystując go, żeby było wprawdzie tak samo, ale taniej, lepiej czy szybciej. Część firm za to od podstaw buduje nowe modele, niestety dla nich na razie nie wiadomo, które będą zwycięskie. To z czasem zweryfikuje rynek. Można tylko się przyjrzeć, czy zaspakaja się potrzeby klientów i czy robi się to efektywnie, jeśli tak, to jest duża szansa, że to właśnie model wygrywający.

Podnieś efektywność biznesu już dziś!

Aby wdrożyć FRAME w Twojej firmie, wystarczy się z nami skontaktować.