In Artykuły, Handel, Uniwersalne

Wiele firm organizuje spotkania firmowe. Część chce w ten sposób zintegrować zespół, część przekazać pracownikom jakieś ważne przesłanie, część wykorzystuje je do szkolenia. Czy to dobra me toda i czy da się tak spełnić oczekiwania firmy?

Rozbieżność celów

Zacząć trzeba od tego, że oczekiwania firmy i pracownika zawsze się rozmijają. Jeśli firma ma szczęście, to da się rozłożyć interes pracownika na część zgodną z interesem firmy, a drugą część z tym interesem niesprzeczną. Bywa jednak i tak, że może się pojawić składowa sprzeczna, wtedy pracownik szkodzi firmie. Ale nawet jeśli nie szkodzi, to i tak poświęca opłacony przez pracodawcę czas na zaspokojenie potrzeby neutralnej.

Uwaga. „rola płacy”. Płaca ma zmodyfikować interes osobisty pracownika i zbliżyć go do interesu firmowego. Ale nawet jeśli się uda, to na krótko. To poza tym droga me toda, gdyż pracownik się przyzwyczaja i jego oczekiwania eskalują. Oczekuje wyższej pensji, awansu, rozwoju, nawet jeśli nie leży to w interesie firmy.

Tym bardziej rozmijają się w kwestii celów imprezy firmowej, dlatego już tu pojawia się podstawowy problem, który blokuje skuteczność tego kanału komunikacji.

Na pierwszy rzut oka pojawiają się co najmniej 2 punkty wspólne, zainteresowanie wiedzą i potrzeba komunikacji. Czy można na nich budować sukces imprezy firmowej?

Wiedza. Firma chce przekazać wiedzę, a pracownik ją pozyskać. Zwykle jednak nie jest to ta sama wiedza. Pracownik myśli o swojej przyszłości i najchętniej pozyskałby taką wiedzę, jaka dałaby mu większe szanse na rynku pracy.

Komunikacja. Firma chce przekazać pracownikowi to, co jest dla niej ważne, ale częs to niewygodne dla pracownika. Tymczasem pracownik chce przekazać to, na czym mu zależy, a częs to jest to niewygodne dla firmy.

Czego oczekuje firma?

Integracja. Zwykle najbardziej pożądany cel imprezy firmowej. Firma wierzy, że dzięki integracji komunikacja w firmie się polepszy i pracownicy będą ze sobą lepiej współpracować.

Uwaga. „brak komunikacji to najczęstszy problem”. Tak częs to problemy firmy widzą jej pracownicy, a częs to i sama firma. Gdyby wszyscy komunikowali się ze wszystkimi, konsul towali ze sobą decyzje, a przynajmniej o nich informowali, wszystko szło by lepiej. Czy jednak aby na pewno? A może jest tak, że pracownicy nie dlatego się nie komunikują, że się nie znają albo nie są dostatecznie zintegrowani, tylko dlatego, że taka komunikacja nie leży w ich interesie osobistym? Zaś problemy firmy są głębsze, a brak komunikacji to wcale nie przyczyna, tylko jeden z objawów tych problemów?

Indoktrynacja. Drugi co do ważności firmowy cel imprez integracyjnych. Firma stara się pracownika „nawrócić”, sprawić, aby zaczął myśleć tak, jak ona by chciała.

Uwaga. „nawet skuteczna indoktrynacja przegra z interesem osobistym”. Nawet jeśli uda się przekonać pracownika czy wręcz go olśnić, to efekt zawsze będzie krótkotrwały.

Szkolenie. Ale w tym, co pracownik wykonuje, co jest mu potrzebne. Jeśli nawet firma stara się rozwinąć pracownika w sensie ogólnym, to on jej za to nie podziękuje, choć przyjmie to, czego go nauczono.

Uwaga. „wykorzystanie wiedzy”. To problem większości szkoleń organizowanych przez firmę, nie tylko tych połączonych z imprezą firmową. Jeśli są konkretne i „techniczne”, wprawdzie pomagają pracownikowi w pracy, jednak on ich nie ceni. Traktuje je jako coś należnego. Jeśli jednak nie są bardzo techniczne, to pracownik wprawdzie je doceni, ale raczej oddzieli je od wykonywanej pracy i firmy, rzadko też zas tosuje to, czego się nauczył w swojej obecnej firmie.

Czego oczekuje pracownik?

Fun – rozrywka. Pracownik chce miło spędzić czas, a impreza firmowa jest do tego dobrą okazją. Tu pozornie nie ma sprzeczności między nim a firmą, gdyż firmie też na tym zależy, żeby pracownik się dobrze bawił. Tyle, że może się okazać, że definicja miło spędzonego czasu jest inna. Jemu niekoniecznie musi chodzić o niewinną integrację z kolegami przy rozwiązywaniu zadań czy omawianiu problemów firmowych. A z taką rozrywką zwykle kojarzą się firmom ich firmowe imprezy.

Uwaga. „wdzięczność pracownika”. Pracownik rzadko jest firmie wdzięczny za imprezę firmową. Ma poczucie, że ma ona służyć interesowi firmy, więc dlaczego ma być wdzięczny? Nie tylko więc impreza nie spełni swoich celów, ale i nie służy związaniu pracownika z firmą.

Na firmowych imprezach łatwo też przekroczyć granice zabawy, w końcu to wszystko dzieje się na cudzy (z punktu widzenia pracownika) koszt. To wprawdzie może oznaczać dobrą zabawę w konkretnym momencie, ale długookresowe skutki mogą być sprzeczna z celami firmy.

Wiedza. Polepszenie swoich kompetencji, ale na przyszłość, przede wszystkim w kontekście rozwoju osobistego i własnej war tości na rynku pracy.

Co zamiast imprezy?

Jeśli tak trudno osiągnąć cele firmy przy pomocy imprezy, to co jest alternatywą? Trzeba spełniać cele firmy, ale już bez pozornie atrakcyjnego opakowania w postaci imprezy. Szkolenie powinno pozostać szkoleniem. Integrację można osiągnąć dobrą

Zamiast obudowywać i maskować to, co chce się zrobić i osiągnąć, lepiej to zrobić, nazywając rzeczy po imieniu. Pracownicy i tak się zorientują, a firma zyska na szczerości.

Podsumowanie

Firmy częs to urządzają imprezy integracyjne. Wydaje im się, że pogodzą w ten sposób wiele celów, tak swoich, jak i pracowników. Firma wyszkoli w tym, na czym jej zależy, zintegruje pracowników, a ci za to mile spędzą czas. Jednak to zwykle mit. Impreza nikogo nie integruje, potrafi wręcz zantagonizować.

Podnieś efektywność biznesu już dziś!

Aby wdrożyć FRAME w Twojej firmie, wystarczy się z nami skontaktować.